O odwadze, której nie widać
Są ludzie, których siłę dostrzega się dopiero wtedy, gdy przychodzi im mierzyć się z tym, co najtrudniejsze. Nie mówią o niej głośno. Nie oczekują podziwu. Po prostu każdego dnia wybierają miłość, pamięć i obecność.
Podczas powstawania memoriału wielokrotnie widzieliśmy Igę stojącą pod muralem. Nigdy nie szukała szczególnego miejsca dla siebie. Dyskretnie troszczyła się o najmniejsze szczegóły tego wyjątkowego miejsca pamięci. Z ogromnym wzruszeniem przyglądała się, jak z dnia na dzień powstaje opowieść o człowieku, którego pokochała.
Widzieliśmy w Niej nie tylko tęsknotę, ale przede wszystkim ogromną miłość. Taką, która nie przemija. Taką, która trwa pomimo rozłąki. Taką, która sprawia, że człowiek pozostaje obecny w życiu tych, którzy go kochają.
Dziękujemy Ci za zaufanie. Oddałaś nam coś najcenniejszego – pamięć o Mateuszu oraz historię Waszej miłości. Dzięki Tobie możemy dziś opowiedzieć światu nie tylko o społeczniku, wolontariuszu, działaczu sportowym czy człowieku o wielkim sercu. Możemy opowiedzieć o Mateuszu takim, jakim był naprawdę – kochającym mężu, najlepszym przyjacielu i człowieku, którego nie sposób zapomnieć.
Jesteśmy przekonani, że to właśnie dzięki Tobie ten memoriał stał się czymś więcej niż miejscem pamięci. Stał się opowieścią o człowieku, którego dobro trwa nadal.
Dziękujemy Ci również za odwagę. Tę cichą i niewidoczną dla wielu. Za obecność podczas powstawania memoriału, za troskę o każdy jego szczegół i za to, że pomimo bólu potrafiłaś zamienić tęsknotę w coś pięknego – miejsce, które przez długie lata będzie przypominało nam wszystkim, jak wiele dobra jeden człowiek może pozostawić po sobie.
„Miłość, którą pozostawiłeś, trwa.” – SANITAS
Niech trwa...
Mateusz był moją pierwszą miłością. Poznaliśmy się w pierwszej klasie liceum i przez 15 lat szliśmy przez życie razem. Przez ostatnie 10 lat towarzyszyliśmy sobie także w najtrudniejszej walce – z mięsakiem Ewinga.
Mimo choroby nigdy nie przestał być sobą. Zawsze myślał o innych, pomagał, wspierał i potrafił znaleźć czas dla każdego, kto tego potrzebował. Był cudownym mężem – troskliwym, kochającym i oddanym rodzinie. Miał ogromne serce, którym obdarzał nie tylko mnie, ale wszystkich wokół.
Był niezwykle przyjacielski. Miał wielu znajomych i przyjaciół, którzy cenili go za jego życzliwość, szczerość i poczucie humoru. Jedną z jego największych pasji był tenis stołowy. Z ogromnym zaangażowaniem prowadził ligę tenisa stołowego, łącząc ludzi i tworząc społeczność opartą na wzajemnym szacunku i wspólnej pasji. Cieszył się z sukcesów innych i zawsze potrafił motywować do działania.
Mateusz kochał także zwierzęta, a zwłaszcza Dorę, która była ważną częścią naszej rodziny. W drobnych codziennych chwilach odnajdywał szczęście i rozśmieszał wszystkich do łez.
Jestem wdzięczna za każdy wspólnie przeżyty dzień. Choć bardzo Go brakuje, wiem, że pozostawił po sobie coś wyjątkowego – dobro, którym obdarzał ludzi, piękne wspomnienia i miłość, która pozostanie ze mną na zawsze.
Mateusz na zawsze pozostanie w moim sercu i w sercach wszystkich, którzy mieli szczęście Go poznać.



































